Jednym z najczęstszych pytań, jakie słyszę od dłużników, jest pytanie o wysokość przyszłej raty planu spłaty. To zupełnie naturalne. Dla wielu osób to właśnie ta kwota decyduje o tym, czy upadłość konsumencka w ogóle jest realnym rozwiązaniem. Dodatkowe zamieszanie powodują informacje krążące w Internecie. Na forach i w mediach społecznościowych można znaleźć przykłady rat w wysokości 100 zł, ale też takich sięgających kilku tysięcy złotych. Pod tymi wpisami często pojawiają się pytania: „ile miałeś długów?”, „ilu wierzycieli?”, „jaki majątek?”. Problem w tym, że to nie są kluczowe kryteria.
Poniżej wyjaśniam, z czego naprawdę wynika wysokość raty w planie spłaty.
Przykład wyjściowy – długi i wierzyciele
Załóżmy następującą sytuację.
Dłużnik we wniosku o ogłoszenie upadłości wskazał 16 wierzycieli. Po ogłoszeniu upadłości syndyk zawiadomił ich o możliwości zgłoszenia wierzytelności. Ostatecznie swoje wierzytelności zgłosiło 10 wierzycieli, a łączna kwota zgłoszonych i uznanych wierzytelności wyniosła 100 000 zł.
W toku postępowania:
-
zgłoszenia były kompletne,
-
wierzytelności zostały udowodnione,
-
nie było sporu co do wysokości kwot.
W masie upadłości nie było żadnego majątku, a uzyskane wpływy wystarczyły jedynie na pokrycie kosztów postępowania. Oznacza to, że wierzyciele nie zostali zaspokojeni w toku likwidacji i całość ich roszczeń trafiła do planu spłaty.
Dlaczego rata nie wynosi 2 777 zł?
Sąd ustalił, że plan spłaty powinien trwać 36 miesięcy. Gdyby chcieć w tym czasie spłacić całość 100 000 zł, rata musiałaby wynosić około 2 777 zł miesięcznie. Na szczęście dla dłużnika takie podejście jest błędne.
Wysokość raty nie zależy od:
-
wysokości zadłużenia,
-
liczby wierzycieli,
-
ani od tego, czy w masie upadłości był majątek.
Kluczowe znaczenie mają zupełnie inne kryteria.
Co sąd bierze pod uwagę przy ustalaniu planu spłaty?
Zgodnie z art. 491¹⁵ ust. 4 Prawa upadłościowego, ustalając plan spłaty wierzycieli, sąd bierze pod uwagę:
-
możliwości zarobkowe upadłego,
-
konieczność utrzymania upadłego i osób pozostających na jego utrzymaniu,
-
potrzeby mieszkaniowe,
-
wysokość niezaspokojonych wierzytelności,
-
stopień ich zaspokojenia w postępowaniu upadłościowym.
Kolejność nie jest przypadkowa. W praktyce decydujące znaczenie mają trzy pierwsze elementy.
Możliwości zarobkowe, a nie faktyczne zarobki
To jeden z najczęściej niezrozumianych momentów. Sąd nie bada tego, ile aktualnie zarabiasz, lecz ile jesteś w stanie zarabiać, biorąc pod uwagę:
-
wykształcenie,
-
doświadczenie zawodowe,
-
realia rynku pracy.
Dlaczego „zaniżanie” dochodów nie działa?
Część dłużników zakłada, że wystarczy formalnie wykazywać minimalne wynagrodzenie. Czasem towarzyszy temu nieoficjalne „dorabianie”, które rzeczywiście bywa trudne do wychwycenia na etapie egzekucji komorniczej. W planie spłaty ten mechanizm nie działa. Przepis mówi wprost o możliwościach zarobkowych, a nie o tym, co aktualnie wpływa na konto.
Przykład praktyczny
Kierowca w transporcie międzynarodowym nie obroni tezy, że jego możliwości zarobkowe wynoszą 3 500 zł „na rękę”. Sąd:
-
spojrzy na rynek pracy,
-
przeanalizuje ogłoszenia,
-
ustali możliwości na poziomie np. 7 000 zł i więcej.
Jeżeli ktoś od lat pracuje w innym zawodzie niż wyuczony, możliwości zarobkowe ustala się według faktycznego doświadczenia, a nie formalnego dyplomu.
Gospodarstwo domowe – kluczowy element układanki
Kolejny etap to analiza gospodarstwa domowego. Przez gospodarstwo domowe rozumie się osoby, które:
-
wspólnie zamieszkują i
-
wspólnie ponoszą koszty utrzymania.
Nie zawsze oznacza to rodzinę.
Dlaczego to takie ważne?
Sąd musi ustalić:
-
czy dłużnik prowadzi jednoosobowe gospodarstwo,
-
czy dzieli koszty z innymi osobami,
-
czy część wydatków nie jest w rzeczywistości pokrywana przez kogoś innego.
Typowe konfiguracje to:
-
małżeństwo z dziećmi,
-
związki partnerskie,
-
mieszkanie z rodzicami,
-
kilka gospodarstw w jednym lokalu.
Każda z tych sytuacji wymaga indywidualnej analizy.
Jakie wydatki są brane pod uwagę?
Nie ma zamkniętego katalogu. Najczęściej są to:
-
koszty mieszkania (czynsz, media, opłaty),
-
wyżywienie,
-
odzież i środki czystości,
-
koszty dojazdów,
-
wydatki na dzieci (edukacja, zajęcia dodatkowe),
-
leczenie i diety,
-
alimenty.
Sąd nie oczekuje przedstawiania setek paragonów. Wystarczają:
-
orientacyjne kwoty,
-
rachunki za media,
-
ewentualnie dokumenty potwierdzające szczególne potrzeby.
Katalog jest otwarty, ale musi mieć racjonalne uzasadnienie. Trudno będzie przekonać sąd, że egzotyczne wakacje są koniecznym elementem utrzymania
Dochody innych domowników – częsta obawa
Jeżeli dłużnik prowadzi wieloosobowe gospodarstwo domowe, sąd bierze pod uwagę także:
-
dochody małżonka lub partnera,
-
świadczenia na dzieci,
-
alimenty,
-
realne wsparcie finansowe od bliskich.
To nie oznacza, że inni domownicy odpowiadają za plan spłaty. Plan spłaty zawsze obciąża wyłącznie upadłego. Dochody innych osób są analizowane tylko po to, by ustalić, jaką część kosztów faktycznie ponosi dłużnik.
Wróćmy do przykładu – jak wyszło 500 zł?
Po przeanalizowaniu:
-
możliwości zarobkowych upadłego,
-
struktury gospodarstwa domowego,
-
wydatków i przychodów,
sąd ustalił plan spłaty na:
-
36 miesięcy
-
500 zł miesięcznie
Łącznie daje to 18 000 zł, czyli 18% zadłużenia.
Po wykonaniu planu spłaty sąd:
-
umorzy pozostałe 82 000 zł,
-
umorzy także zobowiązania wierzycieli, którzy nie zgłosili wierzytelności.
Jak to uprościć do jednego wzoru?
W dużym uproszczeniu można to zapisać tak:
A + B – C – D = rata planu spłaty
gdzie:
-
A – możliwości zarobkowe i inne przychody upadłego
-
B – przychody pozostałych członków gospodarstwa domowego
-
C – wydatki gospodarstwa domowego
-
D – margines bezpieczeństwa na nieprzewidziane wydatki
Podsumowanie
Wysokość raty w planie spłaty:
-
nie zależy od wysokości długów,
-
nie zależy od liczby wierzycieli,
-
zależy od realnej sytuacji życiowej i finansowej dłużnika.
Dlatego porównywanie rat z Internetu niemal zawsze prowadzi do błędnych wniosków.




